Please select a page for the Contact Slideout in Theme Options > Header Options

„Pan Twardowski” i „Bazyliszek” recenzja gier

„Pan Twardowski” i „Bazyliszek” recenzja gier
21 lipca 2018 Redakcja DZIECI

„Bazyliszek” i „Pan Twardowski”
W naszym domu w gry planszowe gra się niemal codziennie. Mile widziani i zapraszani są gracze w każdym wieku, którzy zasiadają do gry z iskierką w oku, tzw. wolą zwycięstwa, bez tego nie da się cieszyć z rozgrywki. Często gramy z dziećmi w różnym wieku, dlatego ucieszyła nas kolejna propozycja dla młodszych, choć nie tych najmłodszych, graczy. Wydawnictwo Granna wydało niedawno dwie gry Bazyliszka i Pana Twardowskiego, które już na wstępie mile zaskakują nawiązaniem do polskich legend. W gąszczu bohaterów z Zachodu, spotykanych na każdym kroku, dobrze jest przybliżyć dzieciom nasze rodzime bajkowe postacie.

„BAZYLISZEK”
Autor: JAN MADEJSKI
Ilustracje: GRZEGORZ MOLAS

Na przykład smoka „Bazyliszka”, który łypie złowrogim okiem z planszy. W rozgrywce gracze wcielają się w rycerzy, którzy przemierzając odważnie kamieniczne piwnice na warszawskim Krzywym Kole, zaglądają kolejno do pomieszczeń w poszukiwaniu skarbów i próbują uniknąć spotkania ze smokiem, który jednym spojrzeniem potrafi każdego zamienić w kamień. Celem jest odkrycie jak największej ilości różnych komnat, wypełnionych duchami, nietoperzami, szczurami, tajemniczymi eliksirami i oczywiście skarbami. Podczas dwóch rund wszyscy uczestnicy jednocześnie odkrywają karty komnat, następnie odkładają je obok siebie zakryte, a jeśli, ich zdaniem, się powtarzają, mogą je odłożyć odkryte na stół i tym samym udostępnić je dla innych graczy. Z pozoru proste zasady nie sprawiają, iż łatwiej jest uniknąć zetknięcia z Bazyliszkiem. Aż 90 kart komnat potrafi zasiać źródło niepewności nawet u dorosłego, tym bardziej, że wystarczy jedna identyczna para, symbolizująca powtórne wejście do tego samego pomieszczenia i natknięcie się na smoka, by zniweczyć cały wysiłek i zakończyć rundę z zerową punktacją na planszy. Ciekawe jest też nawiązanie do legendarnej lustrzanej tarczy… Ci gracze, których pamięć nie zawiedzie i zgromadzą najwięcej kart z lustrzanymi odbiciami komnat, otrzymają aż pięć punktów za każdą taką parę, a tylko jeden za pojedyncze karty. Poprzez sposób punktowania właśnie, gra nas trochę zwodzi, niczym podstępny Bazyliszek – wygląda na zabawę, jednak utrata wszystkich punktów w rundzie za jeden błąd potrafi zaboleć. Według nas lepszym rozwiązaniem byłyby minusowe punkty za powtarzające się karty. Na szczęście jest wariant gry, w którym, zwłaszcza młodsi rycerze mogą zostać wyposażeni w żetony tarcz, dzięki którym obronią się przed okiem Bazyliszka podczas punktacji. Gra zapewnia kilkanaście minut dobrej zabawy, opartej na pozytywnej rywalizacji, podczas której najbardziej liczą się dobra pamięć i spostrzegawczość. Będzie doskonałą rozrywką dla małych graczy, polecana jest od 6 lat, ale testowaliśmy ją z powodzeniem na naszej prawie pięcioletniej córce – Hani, doświadczonej graczce. Potencjał świeżości, tzw. regrywalność, może się jednak wyczerpać dość szybko w gronie starszych odbiorców.

PLUSY

  • powiązanie tematu z mechaniką gry,
  • rozwija pamięć, refleks i spostrzegawczość,
  • niezależność językowa (w grę mogą grać osoby, które nie znają j. polskiego. po wcześniejszym zapoznaniu się z zasadami)
  • szybki czas gry,
  • gra dynamiczna.

MINUSY

  • sposób punktowania – gra nie wybacza błędów.

„PAN TWARDOWSKI”
Autor: WOJCIECH GRAJKOWSKI
Ilustracje: KATARZYNA FIC

„Pan Twardowski” to z kolei propozycja dla urodzonych detektywów. Postać przebiegłego szlachcica – Mistrza Twardowskiego, który zawarł pakt z diabłem, by pozyskać magiczne moce jest tłem dla rozgrywki. Twardowski chciał przechytrzyć biesa i w cyrografie zawarł warunek, iż odda mu swą duszę, ale tylko w Rzymie, nie zamierzając w ogóle do Włoch się udawać. Nie taki jednak diabeł tępy, jak Twardowski sądził, podstępem sprowadził szlachcica do karczmy o nazwie Rzym i tam właśnie gra się rozpoczyna. Tym razem gracze wcielają się w rolę biesów i próbują odszukać Twardowskiego, który ukrywa się pod różnymi postaciami. Z ponumerowanych, dwustronnych kafelków układany jest obrazek 4 na 4, który przedstawia wnętrze karczmy. Strony każdego z kafelków różnią się od siebie. Następnie jeden z graczy w tajemnicy przed pozostałymi odwraca jeden z kafelków na drugą stronę. Zadaniem reszty jest jak najszybsze wskazanie odwróconego kafelka. Gracz, który zrobi to pierwszy, w nagrodę może podejrzeć jedną z kart podpowiedzi dotyczącą wyglądu Pana Twardowskiego i eliminującą jedną spośród sześciu „podejrzanych” osób. Następnie kolejny gracz odwraca kafelek, a gra toczy się analogicznie do momentu, aż któryś z graczy wskaże postać Pana Twardowskiego. Ciekawym elementem gry są maski biesów, które gracze zakładają na oczy, podczas odkrywania poszczególnych kafelków. Świetny pomysł, dodaje pikanterii rozgrywce i rzeczywiście pozwala wczuć się w rolę. Szkoda tylko że w pudełku znajdowały się tylko cztery maski a gra przewiduje nawet do sześciu graczy. Trudno wyobrazić sobie kilkuletnich graczy, którzy chętnie przekażą sobie takie gadżety podczas rozgrywki lub zgodzą się grać bez nich. Wariant gry na dwie osoby traci również sporo na dynamice. To kolejna szybka gra rodzinna, oparta na grach pamięciowych typu memory, w których liczy się zapamiętywanie szczegółów i dobry refleks, dodatkowo ćwiczy podstawy dedukcji. Gra spodobała się naszej Hani. Kilka razy z rzędu mówiła: „Zagrajmy w „Twardowskiego”. To moja ulubiona gra!”

PLUSY

  • powiązanie tematu z mechaniką gry,
  • syndrom „jeszcze jednej partii”,
  • rozwija pamięć, refleks i spostrzegawczość,
  • niezależność językowa,
  • szybki czas gry,
  • gra dynamiczna,
  • ciekawe komponenty gry (maski).

MINUSY

  • grafika – może nieco odstraszać młodszych,
  • wariant dwuosobowy – sporo traci się dynamiki w rozgrywce.

Obie gry bardzo dobrze przyjęły się w naszej rodzinie (graliśmy z młodszymi, starszymi dziećmi oraz z dorosłymi). Rozgrywki są dynamiczne i pełne emocji. Rozwijają ważne dla dzieci umiejętności – pamięć, spostrzegawczość, refleks oraz podstawy dedukcji. Czas gry jest bardzo dobrze dostosowany, zdecydowanie krótszy niż sugeruje instrukcja, dzięki czemu gracze w różnych grupach wiekowych są cały czas zaangażowani i nie tracą zainteresowania. Oczywiście, są to gry skierowane głównie dla dzieci i rodzinnego grania i w tych kategoriach jak najbardziej możemy gorąco polecić.

Magdalena i Karol Mrozowie