Biała droga hen przed nami,
sanki dzwonią dzwoneczkami…
Jesień rozgościła się na dobre i już niebawem ustąpić będzie musiała kolejnej porze roku. Mroźne poranki, powietrze szczypiące w policzki, długie ciemne wieczory zdecydowanie są dowodem na nadchodzącą przemianę. A cóż jest milszego zimą niż skrzące od śniegu książki? Opowiadania, w których biały puch wywołuje charakterystyczne łaskotanie w sercu. Fabuły szczególne, magiczne, połyskujące, rozgrzewające niczym miodowa herbata z cynamonem. Zapraszamy do tradycyjnego już cyklu zimowych recenzji tytułów, które – mamy szczerą nadzieję – zachęcą Was do rodzinnego rozgoszczenia się z książkami w cieple domów.
Zimowe opowieści często gęsto rysują przed nami bajeczne śnieżnobiałe krajobrazy i krzepiące fabuły. Jeśli ich twórcy poruszają tematy trudne, to przede wszystkim koncentrują się wobec emocji i wyzwań, które niesie świąteczny czas. Tymczasem bywają problemy naprawdę ciężkiej wagi, niemal nieobecne w literaturze, zwłaszcza tej kierowanej do młodszych dzieci. A przecież to nie znaczy, że ich nie ma wokół nas…
Hollie Hughes w książce „Chłopiec, który sprowadzić śnieg” (wyd. Kropka, 2024) pochyla się nad kwestią, która w zimowe miesiące nabiera specjalnej trudności. Bohaterem opowieści jest kilkuletni Krzyś, który nie ma domu. Razem z mamą i tatą żyje w cieniu huczącego miasta, na jednej z ławek, którą codziennie mija wiele par zabieganych nóg. Czy ktoś zauważa ten problem? Czy ktoś próbuje znaleźć rozwiązanie…? Mieszkańcy miasteczka zdają się niczego nie widzieć.
Kiedy chłopiec odnajduje czarodziejską śnieżną kulę odkrywa, że potrafi sprowadzić śnieg. Chwilę później malownicze domki i kręte ulice otula biała kołderka, a ludzie stają się dla siebie życzliwsi. Sąsiedzi pomagają sobie wzajemnie w codziennych obowiązkach, a radosne dzieci bawią się razem rozpraszając smutki beztroskim śmiechem. Pojawiają się drobne gesty, które zwiastują zmianę – Krzyś dostaje czapkę, zaprzyjaźnia się z ptakiem rudzikiem. Magiczny śnieg nie może jednak padać wiecznie, chłopiec to wie i w końcu chowa swoją kulę.
Czy wraz z nastaniem wiosny wróci poczucie bezsilności, osamotnienia i niesprawiedliwości? Czy ciepło i serdeczność rozpłyną się, jak topniejący śnieg…?
Hollie Hughes traktuje temat poważnie, ale w tonacji możliwej do udźwignięcia przez dzieci. Lektura tej mądrej opowieści wzrusza, wywołuje szereg uczuć, nakierowuje uwagę na problem osób będących w kryzysie bezdomności. Remedium na ich trudności są otwarte ludzkie serca. Anna Wilson towarzyszy opowieści w malowniczych ilustracjach, z uważnością portretując mijające pory roku, najwięcej uwagi siłą rzeczy poświęcając zimie.
Czy ktoś ich zauważa? Czy ktoś się o nich martwi…? – te pytania zadałam dzieciom na DomBajkowych warsztatach opisując scenę z rodziną na ławce. JA – bez zastanowienia odpowiedział Tymek.
Czy jest lepszy dowód na moc literatury?
Barbara Górecka / Dom Bajek







