9. O dwóch niecierpliwcach
W pewnym mieście, daleko lub niedaleko, to nie gra tutaj żadnej roli, żył mały niecierpliwiec. Wszyscy w miasteczku go znali. Wychodził często z domu bez butów, bo nie miał ochoty tracić czasu na wiązanie sznurówek. Innym razem zjadł zimną zupę, bo podgrzanie jej wymagało by paru minut. A te parę minut przeznaczał na inne czynności, bardziej nie cierpiące zwłoki. Szczytem wstydu dla mamy niecierpliwca było zaś to, że gdy posyłała go do sklepu po drobne zakupy, nie wytrzymywał stania w kolejce, aby za nie zapłacić. Wybiegał nie zważając na krzyki ekspedientek. Nie miał przy tym złych zamiarów, nawet do głowy mu nie przyszło, że miałby coś ukraść. Po prostu kolejki w sklepie były zbyt wielką próbą dla jego cierpliwości. I tak żył sobie mały niecierpliwiec, wyśmiewany po cichu przez inne dzieci lub w najlepszym razie nie rozumiany przez nie, ale absolutnie mu to nie przeszkadzało. Był jaki był, właśnie taki i nie zamierzał tego zmieniać z powodu uszczypliwych języków. Lubił siebie.
Pewnego dnia wpadł jak wicher na plac zabaw, jak zwykle dużo wcześniej, bo tak mu się spieszyło. Nie spodziewał się tam zastać żadnych innych dzieci, gdyż te siadały o tej porze właśnie do obiadu. A tam, o dziwo nad dziwami, bawił się w piaskownicy już jakiś inny mały chłopiec. Zaskoczony i ucieszony wizją wspólnej zabawy niecierpliwiec podszedł do niego. Natychmiast zauważył, że chłopczyk nie ma butów. Ale pomyślał sobie, że może leżą gdzie indziej, a chłopczyk nie chce ich ubrudzić.
Mimo tego przypuszczenia zapytał
– chłopczyku, gdzie są twoje buty? Czemu siedzisz tu w samych skarpetkach?
– Ten zaś z całym spokojem odrzekł
– nie miałem czasu ich ubrać, wiązanie sznurówek trwa tak długo, nie lubię tracić czasu na takie rzeczy. Więc przyszedłem bez butów. Masz z tym jakiś problem?
– zapytał buńczucznie. Mały niecierpliwiec nie miał oczywiście złych zamiarów i natychmiast wyjaśnił to swojemu nowemu koledze. Ale zastanowiło go jeszcze coś innego.
– O tej porze wszystkie dzieci jedzą obiad, a ty już jadłeś?
– Zapytał, myśląc o swojej zimnej zupie, którą mama na próżno chciała dla niego podgrzać. Niecierpliwiec oczywiście nie miał na to czasu.
– Zjadłem zimne, nie mam cierpliwości na czekanie, aż mama coś mi podgrzeje. Trochę się na mnie złości, ale taki już jestem i nie zamierzam się zmieniać dla ciepłej zupy.
Niecierpliwiec był zachwycony, w końcu znalazł pokrewną duszę. Chłopczyk, drugi niecierpliwiec, także natychmiast polubił naszego bohatera. Od tej pory byli nierozłączni, razem bawili się na placu zabaw, na który obaj przychodzili o godzinę wcześniej, niż o umówionej porze i zawsze cieszyli się przy tych spotkaniach. Obaj niecierpliwcy stali się najlepszymi przyjaciółmi. A niecierpliwość? Cóż, przeszła im z wiekiem.
O „Baju baj”
Pisząc moje opowiadania edukacyjne, przeznaczone dla dzieci od lat 5 wzwyż, dbałam o to, by każde z nich było odmienne i oryginalne oraz stanowiło zamkniętą całość, opartą na logicznym i dobrze skonstruowanym szkielecie. Jako dziecko zachwycałam się przypowieściami biblijnymi, które pomagały mi zrozumieć świat i ludzi, były swego rodzaju drogowskazem. Każda bajka dotyczy więc odrębnego problemu psychologicznego, obserwacji ludzkich zachowań i zjawisk społecznych. Werbalizuję takie elementy jak np. odmienność, strachy i lęki, marzenia, szukanie swojej drogi, traktowanie innych ludzi, zadufanie w sobie, waga pozytywnego myślenia i wiele innych. Są to utwory, które ja jako dziecko chciałabym była czytać. Starałam się uchwycić tematy jasnym, ale ładnym językiem, dostosowanym do rozumienia dzieci. Często sięgam do świata roślin i zwierząt, co jest mi bliskie, gdyż wychowałam się na wsi. Moje bajki uczą elastycznego myślenia, poszerzają horyzonty i nieraz zaskakują niebanalną i przewrotną puentą. Moim celem nie było standardowe pokazanie stereotypów, czy narzucenie schematów, a twórcze podejście do zachowań i rozwiązań oraz patrzenie na świat w szerszej perspektywie. Przekazują ładunek pozytywnego myślenia oraz wiary w ludzi i los każdego z nas.
O Autorce
Nazywam się Alina Łukoszek-Dichev i jestem absolwentką lingwistyki stosowanej na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Za czasów studenckich współtworzyłam czasopismo Aurora, gdzie publikowane były głównie moje recenzje wystaw poznańskich. Parę moich tekstów ukazało się również wtedy na portalu ezoterycznypoznan.pl, który był portalem kulturalno-artystycznym z elementami humoru. Po studiach miałam dłuższą przerwę w pisaniu. Przez lata pracowałam w najróżniejszych zawodach w Polsce i za granicą, co ukształtowało mnie jako dobrego obserwatora zachowań ludzkich oraz osobę empatyczną, która wie, że życie rzadko bywa czarno-białe. Od lat interesuję się psychologią, co wyraźnie widać w moich rymowankach i opowiadaniach dla dzieci. Moje utwory, wierszem i prozą, były publikowane w czasopiśmie Gminy Tworóg TWG Kurier, w Magazynie dla rodziców DZIECI oraz mamawsamraz w wersji online. Mieszkam w Cottbus, Niemcy, i jestem mamą naszego polsko-bułgarskiego urwisa, który inspiruje mnie do dalszej działalności pisarskiej. Inne moje hobby to kawa, o której chętnie czytam książki i czasopisma branżowe. Odbyłam również dwa kursy w Berlin School of Coffee. Ponadto interesuje mnie tematyka Górnego Śląska, skąd pochodzę: kultura, historia oraz mentalność. Dla relaksu chętnie spaceruję, medytuję i jeżdżę na rowerze.
E-mail: alina_lukoszek@interia.pl



