Please select a page for the Contact Slideout in Theme Options > Header Options

Dołek, kamień, górka. Recenzja

Dołek, kamień, górka. Recenzja
9 września 2020 Redakcja DZIECI

Konflikt pokoleń to temat odwieczny, wątek łączący kolejnych członków rodzi, od wielu wielu lat. Często myślimy, że nam się uda, że nas właśnie ominie ta niełatwa kwestia, jesteśmy bowiem wyrozumiali, mamy nowoczesne podejście do dzieci, wsłuchujemy się w ich potrzeby i akceptujemy je. Czy jest tak jednak w rzeczywistości?

Emma Adbåge, jedna z najciekawszych współczesnych szwedzkich autorek oraz ilustratorek książek dla dzieci, z fenomenalnym wyczuciem potrafi nakreślić napięcie, które nieodzownie związane jest z codziennym życiem. W jej książkach nie znajdziemy idyllicznych obrazków rodzinnych, sielskich relacji między rodzeństwem czy słodkich scen szkolnych. W ich miejsce autorka stawia świat z emocjami, które spotykają nas na co dzień, począwszy do ekscytacji i radości, po zdenerwowanie. Ukazuje otoczenie takie, jakim widzą je dzieci, z dużym wyczuciem przyjmując ich perspektywę.

„Dołek” to kolejna fantastyczna książka szwedzkiej twórczyni (wyd. Zakamarki, 2020). Fabuła opowieści rozgrywa się w najbliższym otoczeniu szkoły, w którym dzieci z wrodzoną umiejętnością aranżują przestrzeń do zabawy. Nie korzystają z huśtawek czy pieczołowicie przygotowanego placu zabaw, najlepszym polem do harców jest przecież Dołek – solidna dziura w ziemi pełna korzeni, piachu, wprost inspirująca do wymyślania najświetniejszych zabaw. Z dużym zniecierpliwieniem, ale i niepokojem obserwują to dorośli. Nauczyciele zostali przedstawieni bezkompromisowo, Emma Adbåge nie tylko w bardzo udany sposób kreuje ich sylwetki charakterologiczne, ale też ilustruje pozy, gesty, mimikę twarzy nie zostawiając żadnej wątpliwości co do tego, że są „z innego obozu”. Wkrótce – w imię dobra i bezpieczeństwa dzieci – Dołek zostaje zakopany… i równie szybko okaże się, że dorosła wyobraźnia i pragmatyzm (żeby nie nazwać tego dosadniej nudziarstwem czy zgryźliwością) nie jest w stanie zatrzymać żywiołu młodzieży.

Emma Adbåge nakreśla fabułę używając dość oszczędnego, acz bardzo czytelnego języka. Szczegóły zaś dopowiada za pomocą charakterystycznych rysunków, o wyróżniającej się estetyce. Przerysowane sceny, powstałe przy użyciu nieco koślawej kreski, specyficzne kadrowanie i perspektywa czy doskonale oddany wyraz twarzy poszczególnych bohaterów perfekcyjnie wyraża napięcie między dziećmi i dorosłymi.

Czy jest to tylko książka o tym, że dorośli nie rozumieją dziecięcej potrzeby ekspresji? Ja widzę w niej także naturalną potrzebę kontaktu z przyrodą, zabawy na własnych zasadach, w grupie, wśród rówieśników. Zabawy, w której dzieci mogą poczuć, czym jest odpowiedzialność i zyskać poczucie sprawczości. A ograniczenia, które im stawiamy, w dobrej wierze przecież, nierzadko prowadzą dokładnie nie w tę stronę, o której myśleliśmy. A gdyby tak pozwolić sobie na oddech i nieco spuścić z tonu? Nie oczekiwać, że każda nasza propozycja, nawet ta rysująca się najpiękniej, musi spotkać się z entuzjazmem drugiej strony tylko przyjąć i włączyć się w to, co mają do powiedzenia nasze dzieci? Czy wszystkim nam nie byłoby łatwiej?

Barbara Górecka / Dom Bajek