Kiedy deszcz się zmienia w biały puch,
zwykły deszczyk z jesiennych słot i pluch,
to już zima.
– pisał przed laty w jednym z wierszy Jerzy Ficowski. Trudno się dziwić, że poetę inspirowała jedna z najpiękniejszych pór roku, czas, w którym barwy jesieni ustępują delikatnemu majestatowi śniegu. Subtelność zimowych odcieni bieli, surowość oraz piękno krajobrazu, jak i nieodłącznie z zimą związane wieczory spędzane w domowym cieple służą lekturze. Wydawcy co roku rozpieszczają nas literackimi smakołykami, które przyprawiają chłodne tygodnie sporą szczyptą serdeczności, wywołują uczucie wewnętrznej radości oraz wzmacniają wiarę w ludzi. Obowiązkowo też pozwalają doświadczyć śniegu! Z miłym dreszczykiem emocji zapraszam do tegorocznej odsłony zimowych polecanek książkowych. 🙂
Zanim się obejrzeliśmy minął grudzień, a i większość stycznia już za nami. Miasta są jeszcze udekorowane świątecznie, tegoroczna zima zaskoczyła nie tylko drogowców, ale dzień wyraźnie się już wydłuża – to dobry zatem czas na to, by dopełnić nasz śnieżny cykl recenzyjny.
Ostatnim tytułem, który chciałabym zaprezentować bliżej jest książka Anny Onichimowskiej „Dom na odludziu” (wyd. Literatura, 2025), opublikowana w ramach „Serii z dreszczykiem”. Znana z wielu znakomitych tytułów autorka sięga tym razem po znany i przez niektórych szczególnie lubiany literacki motyw nawiedzonego domu.
Wszystko w tej książce składa się na świetnie budowany nastrój – przedłużająca się budowa nowego domu, konieczność znalezienia lokum zastępczego, stara willa położona w sporej odległości od miasta, gęsty las, duże opady śniegu… Przysłowiową kropką nad i są tajemnicze odgłosy, przerwy w dostawie prądu, brak zasięgu, dziwne zjawiska czy osobliwa ciocia w białej sukience. Tę ostatnią spotyka tylko najmłodsza Marysia. Co skrywa się w tajemnicy tego domu? Kim byli (a może nadal są?) jego mieszkańcy? Co ma z nimi wspólnego pan Fryderyk? Czy można mieszkać w domu z… duchami?
Onichimowska z wprawą kreuje atmosferę barwnego opowiadania stopniowo ujawniając różne elementy tej mrocznej układanki. Historię czyta się szybko i z dużą przyjemnością (dreszczem podszytą). Ilustracje wykonała Kasia Kołodziej, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.
Barbara Górecka / Dom Bajek







