Urocze sąsiedztwo
Odkąd poznałam książkowe Bullerbyn marzyłam o własnym domu na wsi w bliskim otoczeniu innych, w których mogłabym mieć przyjaciół, rówieśników od przygód, żartów, zabaw i – przede wszystkim – przesyłania liścików pocztą na sznurku. Choć doświadczałam podwórkowych harców, podchodów z samodzielnie wymyślanymi zadaniami czy budowania baz pod stołem w kuchni, wizja sielskiego życia na wsi wydawała mi się nadzwyczaj atrakcyjna.
Dzisiejszym dzieciom brakuje wielu ze znanych nam prostych doznań dzieciństwa. Choć mają inne możliwości (nawet trudno mi sobie wyobrazić siebie jako mała dziewczynkę przed takim morzem wyboru zajęć dodatkowych), to te najprostsze, a tak ważne, oparte na relacji rówieśniczej, nierzadko umykają w zabieganej codzienności. Stąd tak przyjemną jest lektura „Dwóch domków” Anny Onichimowskiej (wyd. Literatura, 2024). Fabuła niedługich barwnych rozdziałów rozgrywa się w niewielkiej miejscowości, w okresie kilku miesięcy.
Kiedy pięcioletnia Mania wprowadza się z rodzicami do domu, życie jej sąsiadki, pięcioletniej Hani nabiera rumieńców. Dziewczynki szybko znajdują nić porozumienia, a ich codzienność przeplatają chwile wypełnione przygodami i emocjami. Jak dobrze mieć przyjaciółkę od serca! Zwłaszcza wtedy, gdy trzeba zaopiekować się nowonarodzonymi kociętami czy ranną sarną, zorganizować wyprzedaż garażową, wybrać się na grzybobranie czy do okolicznej biblioteki, odwiedzić samotną sąsiadkę Lonię – mistrzynię opowieści. Jak inaczej płynie czas oczekiwania na Mikołaja, młodszego brata Mani, który ma przyjść na świat zimą (zatem wybór imienia nikogo już nie zdziwi). W tle dziewczyńskich historii upływają kolejne tygodnie dekorując otoczenie wedle prawideł nadchodzących po sobie pór roku. Przeplatające się zmiany krajobrazu, bliski kontakt ze zwierzętami, a przede wszystkim spokój narracji sprzyjają miłej lekturze.
Anna Onichimowska kreuje świat przedstawiony w sposób czuły i pełen życzliwości (nie tylko dla serc pięcioletnich dziewczynek). Jej bohaterki są ciekawe świata i siebie nawzajem, ich bliska relacja zachwyca oraz wzbudza wiele sympatii. Tę życzliwość dobrze oddają rysunki Magdaleny Kozieł-Nowak, barwne sceny przedstawiające Manię i Hanię, ich domy, widoki z okna, przedmioty.
Tu właśnie jest trochę jak w Bullerbyn. Dobrze. Serdecznie. Ciepło.
Książka została objęta patronatem czasopisma „Dzieci”
Barbara Górecka / Dom Bajek







