Please select a page for the Contact Slideout in Theme Options > Header Options

„Dziennik Rut”. Recenzja

„Dziennik Rut”. Recenzja
2 czerwca 2025 Redakcja DZIECI

Marzenia Rut

Pamiętam, jak kilka razy otwierałam w swoim życiu rozdział pod tytułem PISANIE PAMIĘTNIKA. Zapału starczało na kilka tygodni zazwyczaj, czasem miesięcy, po czym zeszyt trafiał w kąt. O dziwo, zachowało się tych kilka prób, z których spoglądam na siebie wstecz z czułym uśmiechem. I rzeczywiście przypominam sobie emocje przelewane na papier, najczęściej żale pod adresem życia, które nie chciało spełnić moich oczekiwań.

Kiedy teraz z córką sięgnęłam po książkę Miriam Synger „Dziennik Rut” (wyd. Znak Emotikon, 2024, ilustracje Tadeusz Marek) poruszyło się we mnie wiele z tych emocji, jak i wspomnień z mojego czasu szkolnego. Rut jest nastolatką, jak każda inna. Marzy o spokoju we własnym domu (mieć pokój z drzwiami zamykanymi na klucz oraz perfumy – to szczególnie zaprząta umysł dziewczyny), o tym, by stać się bardziej przebojową i odważną (w czym stoi na drodze jej nieposłuszne ciało lubiące się przewracać w najmniej spodziewanym momencie), a także o tym, by złośliwe siostry bliźniaczki chodzące do jej klasy przestały utrudniać nastoletnią codzienność. Jest też coś, co odróżnia Rut od otaczającej ją społeczności szkolnej – jest żydówką.

Miriam Synger, wychowana w Krakowie, mieszkająca następnie w Izraelu, potem w Łodzi, autorka bloga https://www.instagram.com/jestem_zydowka/, z wprawą łączy te dwie kwestie, przede wszystkim przedstawiając tytułową bohaterkę tak, by można się było z nią utożsamić. Rut wspomina o niesnaskach w rodzeństwie, czasami nie rozumie pomysłów mamy, a w klasie ma najlepszą przyjaciółkę od serca. Z drugiej strony dorasta w rodzinie wielodzietnej, więc domowy harmider trzeba pomnożyć przez pięć małych postaci. Mama jest w drugim związku, co oznacza, że Rut ma tatę i ojczyma (zwanego pieszczotliwie ojczymkiem). Ich rodzina aktywnie uczestniczy w życiu religijnym społeczności żydowskiej, co dodatkowo podkreśla wyjątkowość Rut, która między innymi nie otrzymuje upominków na mikołajki czy nie dekoruje choinki w grudniu (co niepokoi przede wszystkim jej kolegów i koleżanki, sama Rut ma zapewnione inne okazje do świętowania i doskonale to rozumie). To, co jest siłą jej życia, jak i opowieści zawartej w książce – to opisy świąt żydowskich, szabasu, święta szałasów, tradycji chanukowych itd.

Czy Rut odnajdzie w końcu swoje miejsce? Czy zakotwiczy się w szkole, mimo odmienności jej rodziny i charakteru jej życia? A może sposobem na odwagę stanie się kółko teatralne?

„Dziennik Rut” czyta się bardzo przyjemnie, wątki szkolne przeplatają się z domowymi, czytelnik mimochodem zapoznaje się z tradycjami judaizmu. Bezpretensjonalność Rut ujmuje zaś szczerością, chciałoby się poznać bliżej taką osobę.

Barbara Górecka / Dom Bajek