Magiczne cienie i zaczarowane dzieci
Nie raz, nie dwa zdarzało mi się usłyszeć zarzuty pod adresem dzisiejszych dzieci. Że są rozpuszczone, nie mają wytyczonych granic. I przede wszystkim – że pokolenie ich rodziców, czy dziadków NIGDY nie pozwoliłoby sobie na określone zachowania. Jakie konkretnie? Wybuchy złości, krzyki, głośny płacz… Sama, kiedy sięgnę pamięcią do własnego dzieciństwa rzeczywiście widzę siebie raczej jako dziecko spokojne. A gniew…? Był, gdzieś w środku, szczelnie ukryty.
Tymczasem wiedza o emocjach, jak i doświadczenie wielu terapeutów podpowiada wyraźnie, że kumulowanie trudnych emocji zdecydowanie nie jest dla nas dobre. Gdzieś ta energia musi znaleźć ujście – gdy potrafimy ją oswoić i rozeznać się w swoim stanie zyskujemy nie tylko przyjaźń z samym sobą, ale i strategie na to, by radzić sobie z emocjami. Też tymi, które są wyzwaniem.
W tym kontekście autorska książka Lidii Branković „Miejsce dla cieni” (wyd. Kropka, 2025) rysuje się jako poetycka opowieść o tej stronie naszej codzienności, którą wielu próbuje ukryć. Trudne emocje symbolizuje w niej Cień. Czy chodzi o złość, gniew, zazdrość, strach? Autorka tego nie rozstrzyga, jedno jest pewne – Cienie są niewygodne. Można je ignorować, tak, jak spróbowała to zrobić Lila. Ale lekceważony Cień jest coraz zuchwalszy chcąc zdobyć uwagę dziewczynki. Domagając się jej towarzystwa nie ma zamiaru zniknąć w ciemności. Sposoby Lili nie działają…
Gdzie bohaterkę książki powiedzie jej Cień? Co zobaczą podczas tej wspólnej wędrówki, czym jest tytułowe Miejsce dla Cieni? Czy obecność Cienia jest straszna? Należy się jej bać? A może… owocną strategią byłoby zatrzymanie się, uważne spojrzenie na siebie oraz próba zapoznania? Z relacji, które nierzadko na początku zdają się być niemożliwe często rodzą się przyjaźnie. Głębokie, ważne, zbudowane na szacunku i obustronnym uczuciu.
Lidia Branković prowadzi dzieci (oraz towarzyszących im dorosłych – to ważne, by w tej lekturze być blisko dziecka!) przez wyimaginowane światy – pejzaże nieco surrealistyczne, wzgórza mające oczy, kręte drogi i cieniste doliny prowadzące do świetlistego czerwonego namiotu cyrkowego. Jest w tej opowieści ślad marzeń sennych, niemożliwej baśniowości, ale także poezji i gry z barwą, która wraz z rozwojem fabuły pokazuje jaśniejsze i bardziej pastelowe oblicze.
Czy jesteśmy gotowi na relację z naszym Cieniem? Warto uczciwie odpowiedzieć sobie na to pytanie. I inaczej spojrzeć na zachowania dzieci, które są w procesie intensywnej pracy nad tą relacją.
Barbara Górecka / Dom Bajek







