Nie ma chyba na świecie osoby, która nie znałaby Pippi. Odważnej, lekko zwariowanej rudowłosej, piegowatej dziewczynki, która potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji. Przebojowej, pełnej fantazji, szalonych pomysłów, która nie wie co to nuda i nie wie co to strach. Pippi była pierwsza. Zrodziła się w wyobraźni Astrid Lindgren przynosząc jej międzynarodową sławę stając się wręcz ikoną popkultury – symbolem dziecięcej i dziewczęcej niezależności. Ronja była ostatnia. Tę postać – jakby straszą siostrę Pippi wymyśliła dojrzała już Astrid Lindgren pod koniec swojego życia. W małym mieszkanku, w zatłoczonym Sztokholmie, przy biurku stojącym przy oknie z widokiem na park, na kremowej maszynie do pisania powstała ostatnia jej wielka powieść dla dzieci, która wyrosła z ogromnej tęsknoty za naturą i wolnością. Książka została przetłumaczona na 49 języków i stała się jednym z najważniejszych dzieł Astrid Lindgren.
TĘSKNOTA ZA NATURĄ
Pisaniu „Ronji” towarzyszył stary atlas szwedzkich gór z nieistniejącymi już miejscowościami, schroniskami i nazwami oraz ukochana książka Astrid „Walden, czyli życie w lesie”, w której autor opisuje swoje życie, gdy uciekł z miasta, zamieszkał w leśnej kniei, budując sobie dom i próbując żyć z tego, co daje natura. Wywiedziona z dzieciństwa pisarki tęsknota za naturą, dziką przyrodą, życiu wśród roślin i zwierząt była głównym motorem napisania Ronji. I tak oto, imię bohaterki odnalazło się w nazwie starej nieistniejącej już górskiej chaty, będącej najprawdopodobniej schroniskiem – JuRONJAurekatan nad jeziorem JuRONJAure. Wiele innych postaci, między innymi cała banda zbójników Mattisa, ojca Ronji, swoje imiona również wywodzi z nazw jezior, klifów, szczytów i rzeczek ze starego szwedzkiego atlasu gór.
„Jeśli ktoś pyta mnie, co pamiętam z dzieciństwa, to moją pierwszą myślą nie są
ludzie, ale natura, która otaczała wtedy moje dni i wypełniała je tak intensywnie, że
dorosłemu człowiekowi trudno to pojąć” – mówiła Astrid.
Ta wielka miłość do natury odnalazła swoje ucieleśnienie właśnie w „Ronji”. Mamy tu zarówno piękną dziką przyrodę, zmieniającą się jak w kalejdoskopie zgodnie z cyklem pór roku, ale również przewodnik, jak żyć w zgodzie z naturą, czy wręcz podręcznik survivalowy – jak przetrwać w lesie. Przyroda jest piękna, bogata, może zachwycać, dawać schronienie i karmić, ale jest też groźna – potrafi zaatakować wkraczającego w nią człowieka, który naruszy jej prawa. W Ronji objawia się nam Astrid Lindgren bojowniczka i aktywistka. Lindgren, która ostatnie 10 lata swojego życia poświęciła w dużej mierze walce o dobrobyt szwedzkich zwierząt gospodarskich i zachowanie naturalnego krajobrazu Szwecji.
SZARUNY CZY SZARE KAMIENIE?
Górski las, w którym mieszka Ronja oprócz wilków, niedźwiedzi, dzikich koni, łosi zaludniają drapieżne Wichrydy, złośliwe Szaruny, niegroźne choć upierdliwe Puponki i cała masa postaci wywiedzionych z nordyckich mitów i legend, a które Astrid umiejętnie wplata w fabułę książki. Każde z nich są oryginalnym tworem wyobraźni autorki i wydają się ucieleśniać nasze dziecięco-ludzkie lęki, strachy, z którymi każdy z nas boryka się lub borykał na swojej ścieżce i musi się z nimi uporać, żeby stawić czoła wyzwaniom prawdziwego życia. Astrid dobrze wiedziała, że baśniowe „potwory” uosabiające dziecięce strachy są koniecznym elementem jej książek. Bardzo dobrze znała dziecięcą naturę i bujną wyobraźnię. Wiedziała jak delikatnie należy się z nią obchodzić, ale jednocześnie nie uciekać przed tematami trudnymi i niewygodnymi. W „Ronji” jak i wielu innych jej książkach pojawia się choroba i śmierć, ale też cierpienie i śmierć zwierząt, pojawia się mrok, pojawia się zło – ale ponieważ Astrid, świadoma przewodniczka, uważnie i czule nam towarzyszy, możemy konfrontować się z tymi tematami w bezpiecznej, „zaopiekowanej” przestrzeni. Trenować się w odwadze, uważności. W człowieczeństwie. Astrid Lindgren nigdy nie bagatelizowała dziecięcej wrażliwości. Być może najlepiej świadczy o tym pewna ciekawa anegdota dotycząca „Ronji”: Kiedy pewne szwedzkie wydawnictwo szkolne w podręczniku w rozdziale dotyczącym „Ronji” napisało, że Szaruny to „w rzeczywistości zwykłe kamienie w lesie”, Astrid Lindgren ostro zaprotestowała w liście, pisząc: „Szaruny są – daję słowo – najbardziej przerażającymi, choć tchórzliwymi, małymi istotami, które kiedykolwiek śmiertelnie przestraszyły dziecko”. Dokładnie tak! Nawet jeśli dorosły widzi tylko szare kamienie, to nie znaczy, że w świecie dziecka nie ma Szarunów!
POWIEŚĆ ZBÓJECKA? – CZY ABY NA PEWNO?
Górzysty krajobraz, lasy, niedostępna twierdza zbójników napadających na przejeżdżających leśną drogą kupców. Dwa zwaśnione zbójeckie rody walczące ze sobą o prymat w okolicy i polujący na nich żołnierze, którzy w imieniu starosty, pragną uwolnić okolicę od grasujących rozbójników. Bójki, brutalność, gwałtowne emocje i męską pierwotność. Janosik? Robin Hood? – owszem, ale tylko na niby. Astrid Lindgren bawi się bowiem konwencją powieści zbójeckiej z elementami fantazy. Wprowadzając parę młodych bohaterów – Ronję i Birka – dzieci dwu skłóconych ze sobą hersztów Astrid zdaje się snuć dla nas zupełnie inną opowieść. Jaką? Tematów jest cała masa!
CZUŁOŚĆ CONTRA TOKSYCZNA MĘSKOŚĆ
Rodząca się wbrew woli rodziców przyjaźń między Birkiem i Ronją (choć niektórzy być może nazwą ją miłością), czyni tę opowieść historią o dojrzewaniu i dorastaniu. O uwalnianiu się młodych z toksycznego świata przemocowych relacji dorosłych, o dojrzewaniu do relacji opartych na zaufaniu, szacunku i lojalności. Bunt dzieci przeciwko rodzicom jest w tym przypadku uzasadniony i mądry, służy wyzwalaniu się od wieloletnich uprzedzeń i stereotypów. Czyni „Ronję” opowieścią o prawdziwej zdrowej przyjaźni. O miłości pozbawionej uzależnienia. O wierności sobie.
RONJA – CZYLI GIRL POWER
Głównym nośnikiem przemian jest genialnie skonstruowana postać Ronji. Dziewczynki, która w związku z warunkami w jakich się wychowuje jest zahartowana, „wytrenowana” w odwadze, ale też obdarzona niezwykłą uczuciowością, spostrzegawczością oraz ogromną dozą empatii i miłości do świata. Często powracający motyw jej radosnego śmiechu spowodowanego tym, że coś „po prostu istnieje”, staje się jej znakiem rozpoznawczym i powracającym refrenem jej pieśni o wiecznym zachwycie nad światem.
ROMEO I JULIA A MOŻE TRISTAN I IZOLDA?
Katalizatorem głębszej przemiany Ronji staje się spotkanie z Birkiem. Szczęśliwie i on jest „dzieckiem lasu”, ciekawym świata, otwartym na różnorodność i „zarażonym” ideą wolności i życia według własnych zasad. Spotkanie tych dwojga będzie okazją do poznawania swoich słabości i ograniczających przyzwyczajeń. Poprzez tarcia i konflikty, które jak zwykle rodzą się w relacji, będą musieli nauczyć się rezygnować ze swoich „egoizmów” i odtworzyć się na inną wrażliwość, na inny świat, na drugiego człowieka. Wspólne dojrzewanie Ronji i Birka, ich wzajemne docieranie się i poznawanie swoich mocnych stron i ograniczeń jest fascynująco opisane przez Astrid i tworzy wręcz idealny model budowania rówieśniczej, pełnoprawnej i silnej relacji. „Przywiązują się do siebie czule” – tak Astrid Lindgren określiła to w jednym z wywiadów. A najlepiej opisuje to jedna ze scen, która zamyka sekwencję największego ich konfliktu:
„Ronja siedziała przez dłuższą chwilę w milczeniu, a potem powiedziała:
– Wiesz, o czym teraz myślę? O tym, jak bardzo łatwo można wszystko zniszczyć,
zupełnie bez sensu.
– Od teraz będziemy uważać na takie „bezsensy” – oznajmił Birk.”
ZANIM POWSTAŁY „KRAINA LODU”, „MERIDA WALECZNA”, „VAIANA” CZY „IGRZYSKA ŚMIERCI” – BYŁA „RONJA”.



