Kiciusiowy zwrot akcji
Koty, kotki, koteczki! W tygodniu, w którym przypada Światowy Dzień Kota trudno nie wspomnieć o tych niezwykłych pupilach domowych (choć mam niejasne poczucie, że to określenia same koty przyjęłyby z niesmakiem 🙂 ). Kojarzą się z niezależnością i wolnością, z drugiej strony ich charakterystyczne mruczenie w połączeniu z ciepłym przytuleniem to jeden z najbardziej relaksujących dźwięków świata. Pora zatem na poważnie odpowiedzieć na pytanie kim są właściwie koty? Czy to drapieżniki czy lokatorzy wielce udomowieni?
Wspaniale i z wielkim humorem, który zachwyci nie tylko kociarzy, temat podejmuje Mia Öström w przewrotnie skomponowanej książce „Nie jestem milutki” (wyd. Zakamarki, 2026). To bezsprzecznie opowieść o kotach, która pozwala spojrzeć głębiej w ich kocią naturę, choć nie oszukujmy się – te dumne zwierzęta nigdy nie pozwolą sobie odkryć przed nami wszystkich kart w tej grze.
Bohaterem brawurowo prowadzonej narracji jest czarny kot, postać obdarzona nie lada charakterem. Z pozoru zdaje się być bardzo sympatyczny, ot przyjazny kociak. Pozory jednak mogą mylić i to bardzo! W kociej opinii sytuacja domowa i jego rola w rodzinie rysują się bowiem w zupełnie innych barwach. Jest strażnikiem. Obrońcą ukochanych współlokatorów. To koci ninja. Maszyna do zabijania.
I właśnie wtedy, kiedy członkowie rodziny spędzają czas w trywialny sposób, nasz koci bohater podejmuje prawdziwą walkę. Bowiem ta robota nigdy się nie kończy.
Mia Öström fenomenalnie kreuje głównego bohatera tej książki, nie stroniąc od szalonych pomysłów, które widziane z kociej perspektywy nabierają zupełnie nowego sensu. Pikanterii dodają ekspresyjne rysunki Marii Jönsson, której rozedrgana kreska świetnie współgra z charakterem prowadzonej narracji. Tym, co w szczególny sposób zwraca uwagę odbiorców jest sam czarny kocur o skupionym spojrzeniu. Kiedy trzeba ze śmiałością korzysta ze swoich pazurów i ostrych zębów. Potrafi zdecydowanym ruchem obrócić się tyłem do człowieka i odejść z dumnie uniesionym ogonem. Ale też, oczywiście tylko na moment i to BARDZO kontrolowany, pozwolić się pogłaskać. Skoro ludzie już tak nalegają…?
Barbara Górecka / Dom Bajek







