Kiedy deszcz się zmienia w biały puch,
zwykły deszczyk z jesiennych słot i pluch,
to już zima.
– pisał przed laty w jednym z wierszy Jerzy Ficowski. Trudno się dziwić, że poetę inspirowała jedna z najpiękniejszych pór roku, czas, w którym barwy jesieni ustępują delikatnemu majestatowi śniegu. Subtelność zimowych odcieni bieli, surowość oraz piękno krajobrazu, jak i nieodłącznie z zimą związane wieczory spędzane w domowym cieple służą lekturze. Wydawcy co roku rozpieszczają nas literackimi smakołykami, które przyprawiają chłodne tygodnie sporą szczyptą serdeczności, wywołują uczucie wewnętrznej radości oraz wzmacniają wiarę w ludzi. Obowiązkowo też pozwalają doświadczyć śniegu! Z miłym dreszczykiem emocji zapraszam do tegorocznej odsłony zimowych polecanek książkowych. 🙂
Tym razem coś dla nie dla dzieci, a przede wszystkim dla osób, które w świątecznej aurze lubią sięgnąć po komedie romantyczne, by przeżyć chwile niezobowiązującej radości z rodzącej się relacji. „Niektórzy lubią chłód” to książka, którą można określić tagiem enemies to lovers, jej fabuła rozgrywa się w bardzo określonym i ciekawym miejscu – Lake Pristine. Małe miasteczko z jednej strony wydaje się być idealne i urocze, z drugiej fakt, że wszyscy się znają i mają wobec siebie konkretne oczekiwania nie pozwala mieszkańcom na oddech.
Głównymi bohaterami narracji są Jesper i Arthur. Ona zaraz po szkole średniej podjęła decyzję o wyjeździe z rodzinnej miejscowości na studia. Czytelnicy szybko odkrywają, że ten wybór nie do końca związany był z planami dziewczyny, a bardziej z rolą, którą nałożyli na nią majętni rodzice. Jesper jest osobą w spektrum, której trudno odnaleźć swoje miejsce w życiu, zwłaszcza w cieniu wyrazistej siostry, lokalnej gwiazdy… Arthur, zwany Gburkiem, po śmierci ojca jeszcze bardziej zamyka się w sobie pracując w miejscowym kinie. Dba o rodzinny interes bardziej niż o swoje potrzeby. Oboje są jeszcze bardzo młodzi, choć życiowe doświadczenia czynią ich bardziej dojrzałymi od rówieśników.
„Niektórzy lubią chłód” czyta się przyjemnie, to fabuła, której oś historii doskonale nadałaby się na świąteczny film. Słodki, ale przyprawiony odrobiną goryczy. Lekki i odrobinę przerysowany, a jednak poruszający ważne kwestie. Akuratny na moment odpoczynku przy ciepłym świetle lampek choinkowych.

Barbara Górecka / Dom Bajek



