Przekornie powiem, że tęskno mi już za zielonym. Kiedy nadchodzi szaro-bury listopad z wizją jeszcze ciemniejszego grudnia czekamy na biel śniegu i mróz. W tym roku zima nasyciła nas pięknymi widokami, zamarzniętymi jeziorami, oszałamiającym szronem i temperaturą mocno schodzącą w rejony poniżej zera. Po kilku tygodniach ów stan pogodowy stał się jednak dość powszechny, a my… wypatrujemy wiosny 🙂 A z nią zieleni właśnie. Rozpoczynamy zatem nowy cykl recenzyjny z dedykacją dla wszystkich zmarzluchów, którzy marzą o większej dawce ciepła i barw. A znaleźć je można w szeroko rozumianych książkach przyrodniczych.
Ostatni tytuł w naszej recenzyjnej serii przyrodniczej jest jednocześnie pozycją najbardziej zjawiskową z przywołanych książek. „Przetrwać w dżungli. Książka i gra w jednym” Emily Hawkins i Roberta Fressona (wyd. HarperCollins, 2024) to pozycja zaskakująca pomysłem i rozmachem. Już sam duży format pozwala umieścić ją w kategorii książek wyjątkowych, w której świetnie zaplanowane rozkładówki pełne są ciekawie podanej wiedzy wypełnione dobrze zaprojektowaną ilustracją. Nic dziwnego – autorzy książki pochodzący z Wielkiej Brytanii pisarka i rysownik mają już niemałe doświadczenie w dzieleniu się doświadczeniem naukowym i obrazem.
„Przetrwać w dżungli” jest drugim tytułem po „Przetrwać w górach”, który został udostępniony polskim czytelnikom. W obydwu przypadkach zaskakującym elementem jest połączenie tradycyjnie rozumianej książki z grą, która pozwala wracać do fabuły i przeżywać przygody na wiele sposobów. Do publikacji dołączony jest spinner przetrwania, element nadający całości smaku adrenaliny.
Akcja gry dzieje się w dżungli, rozpoczyna się listem od babci Beatriz, która przekazuje misję odnalezienie miasta boga Jaguara. Seniorka zostawia wskazówki, które mogą być pomocne podczas wyprawy w głąb amazońskiego lasu deszczowego. Eskapada szybko nabiera tempa, już w pierwszych chwilach dziki nurt porywa ponton wraz z towarzyszami… Od tej chwili trzeba sobie poradzić solo.
Poza ciekawym pomysłem uwagę przykuwają realne porady na okoliczności survivalowe: przepis na budowę szałasu czy tratwy, znajdowanie cennego w białko posiłku (taaaak, chodzi o robale) i zdobywanie wody pitnej, wężowe ABC, unikanie niebezpieczeństw w szybkim nurcie wody, rozróżnianie roślin trujących… To nie tylko doprawia atmosferę fabuły, ale też jest zwyczajnie bardzo ciekawe.
Warto dać się zaprosić do gry, doświadczyć szalonej przygody, ale też się czegoś przy okazji dowiedzieć. By dołączyć do grona tych, którzy przeżyli.
Barbara Górecka / Dom Bajek







