Please select a page for the Contact Slideout in Theme Options > Header Options

Radość. Recenzja.

Radość. Recenzja.
19 grudnia 2019 Redakcja DZIECI

Czy jest miejsce na starość w literaturze dla dzieci? Dotychczas przyzwyczajono nas raczej do sielskich wizerunków babuń o siwych kokach, które pieką najlepsze na świecie bułeczki cynamonowe i dziarskich dziadków, którzy z lekkim roztargnieniem pozwalają wnuczętom niemal na wszystko. Dziadkowie i babcie czytający książki do snu, dziadkowie i babcie wspierający w trudnych chwilach, dziadkowie i babcie rozśmieszający – najlepsi towarzysze niejednego psikusa.

Ten pogodny schemat nieco przełamała kilka lat temu Zofia Stanecka w książce „Basia i dziadkowie” – do atmosfery swobodnej zabawy wkrada się bowiem cień choroby i wizyta dziadka w szpitalu. Historia opowiedziana ciepło i zwyczajnie, jak to u Basi bywa, ale i mądrze – tak, by oswoić najmłodszych z faktem, że ciało człowieka bywa także kruche. Temat choroby, która potrafi odebrać kolory życiu w bardzo symboliczny sposób ukazała zaś Corrinne Averiss w niezwykle barwnej i pełnej emocji książce „Radość” (wyd. Zielona Sowa, 2019), której bohaterkami są kilkuletnia Marysia i jej Babcia. Wesoła, pełna energii dziewczynka jest uosobieniem rezolutnego przedszkolaka, wszędzie jej pełno, interesuje ją wszystko. Jednocześnie jest osóbką bardzo uważną, zatem nie umknie jej żaden szczegół – zwłaszcza, gdy obserwuje przemianę, jaka zachodzi w Babci. Z dnia na dzień pogodna starsza pani staje się bowiem staruszką o podkrążonych oczach, ze smutkiem zatopioną w swoim fotelu. Smutny staje się także jej dom, teraz pełen pajęczyn i zwiędłych kwiatów, znaczącym nowym elementem w mieszkaniu staje się wózek inwalidzki.

Marysia z dobroci serca i z dużą skrupulatnością postanawia pomóc ukochanej Babci, kompletuje ekwipunek profesjonalnego łapacza radości i wyposażona w rondelek, siatkę oraz rozmaite pudełęczka rusza do parku. Z wielkim zapałem próbuje złapać śmiech dziecka na huśtawce, igrającego psa czy promienie słońca tańczące w sadzawce. Jak w każdej dobrze skomponowanej opowieści, także i w tej historii znaleźć można momenty zwątpienia i załamania, które prowadzą do iście barwnego i optymistycznego zakończenia.

Odczucia, które towarzyszą czytelnikowi podczas lektury „Radości”, wzmacniają działające na zmysły ilustracje. Isabell Follath świetnie operuje barwą budując sceny pełne wigoru i żywiołowości, następnie kontrastując je z przedstawieniami szaro-burymi, oddającymi bardziej ponury nastrój. To właśnie kolor i jego intensywna różnorodność jest osią, która kreuje atmosferę historii małej Marysi.

Nie jest to książka o śmierci, choć subtelnie dotyka przemijania. W bezpretensjonalny zaś sposób ukazana jest w „Radości” choroba i głęboki smutek starszej pani, teraz zależnej od wózka inwalidzkiego oraz moc, którą wniesie do jej obecnego życia wnuczka. Kolejny raz literatura ujawnia prawdę o zwykłej-niezwykłej dziecięcej mądrości i dojrzałości, śmiechu, który jest lekiem na całe zło oraz wewnętrznej iskrze, która potrafi przywrócić kolory życiu.

Barbara Górecka / DOM BAJEK