Srebrna Strzała
Margit Auer kreując literackie miejsce osobliwości, czarów i dobrych zdarzeń w postaci szkoły Winterstone, a konkretnie z pozoru zwyczajnej klasy pod przewodnictwem charyzmatycznej wychowawczyni panny Cornfield trafiła w dziesiątkę. Przyjęty przez niemiecką autorkę koncept opowiadań, w których bohaterami są uczniowie oraz towarzyszący im niecodzienni przyjaciele czyli magiczne zwierzęta jest dobrym punktem wyjścia do opowieści o ludzkich charakterach, problemach, które mogą uczynić życie nastolatka naprawdę trudnym oraz sile płynącej z poczucia bezpieczeństwa i więzi.
„Szkoła Magicznych Zwierząt. Obóz przetrwania” (wyd. Debit, 2024, ilustracje Nina Dulleck) to już jedenasty tom tej poczytnej serii. Muszę przyznać z pewną dozą nieśmiałości, że nie miałam okazji zapoznać się z tym cyklem, nie oglądałam także ekranizacji pierwszej części. Pomimo tego braku wpadłam w fabułę książki jak przysłowiowa śliwka w kompot.
Klasa panny Cornfield stanowi grupę dwudziestu dwóch dzieci obdarzonych bardzo rożnymi charakterami. Nie brakuje wśród nich klasycznych toposów literackich gatunku – chłopca o przezwisku Profesorek, złośliwej dziewczynki traktującej innych z wyższością i gnębiącej słabszych, klasowego łobuza… Myliłby się jednak ten, kto uważa, że to kalka znanych już wątków literackich. Poprzez wprowadzenie elementu fantastycznego – osobliwego autobusu, sklepu i menażerii pana Mortimera Morrisona Margit Auer odwraca soczewkę skupiając uwagę czytelników na tym, co skrywa się pod powierzchnią. Każdy potrzebuje akceptacji i przyjaciela, kiedy w życiu ucznia pojawia się jego magiczne zwierzę problemy stają się lżejsze, a charaktery bardziej przyjazne.
Tym razem oś historii jest skupiona na postaci Elisy, która po rozstaniu rodziców mieszka z mamą i bratem. Problemy finansowe, nawarstwiające się dyżury szpitalne matki i wyskoki starszego brata mają silny wpływ na spadek samopoczucia dziewczynki. Kiedy wyjeżdża z klasą na kilkudniowy obóz w lesie szybko czuje, że to miejsce jak żadne inne koi jej nerwy. Od samego początku ma też nieokreślone poczucie czyjejś obecności, tropi zapach i srebrne futrzane nitki… Panna Cornfield widząc smutek Elisy naciska na Morrisona, by ten odnalazł uczennicy przypisane jej magiczne zwierzę. Tym razem jednak sprawa nie jest tak łatwa.
Czytając leśną opowieść trudno nie kibicować Elisie, jej rozterki i melancholia niosą w sobie mocny ładunek ekspresji. I choć droga spotkania z przyjacielem także rysuje się innym torem niż dotychczas, jedno jest pewne – Silver będzie dla Elisy prawdziwą podporą oraz wsparciem, dzięki któremu na niebie znów pojawi się słońce.
Barbara Górecka / Dom Bajek






