Please select a page for the Contact Slideout in Theme Options > Header Options

„Upalne lato Myszonka”. Recenzja

„Upalne lato Myszonka”. Recenzja
25 czerwca 2024 Redakcja DZIECI

Dolce far niente

Włosi znani są z umiłowania celebracji życia codziennego. Jeśli tylko nadarzy się okazja do smakowania codzienności na pewno znajdą się chętni do tego, by umilić sobie dzień. Ich słynna maksyma dolce far niente – tłumaczona jako słodkie nieróbstwo – jaki to cudowny plan na lato! Na czas wakacji, zwolnienia tempa, odpoczynku od przedszkola i szkoły. Na czas piękna, energii, barw oraz smaków. Na czas lodów, chodzenia boso po trawie i długich, bardzo długich świetlistych dni.

Z takim właśnie dobrostanem kojarzy mi się najnowsza część serii o Myszonku. Riikka Jäntti ponownie pozwala nam się zanurzyć w nadzwyczajny w zwyczajności spokój, w okres, który staje się naturalną regeneracją nadwątlonych sił. „Upalne lato Myszonka” (wyd. Frajda, 2024) jest opowieścią, która mogłaby śmiało być odbiciem mojego dzieciństwa. W tej narracji wakacje w mieście rysują się jako wspaniale leniwe momenty, kiedy nic nie trzeba i nigdzie się nikomu nie spieszy. Wręcz przeciwnie – w celebracji długiego dnia znajdzie się czas i na lody miętowe i truskawki kupione na lokalnym ryneczku, wizytę w kinie oraz odpoczynek od pogody w zaciszu pełnego dzieł sztuki muzeum, rodzinną grę w minigolfa i plażowanie z widokiem, zabawę w wesołym miasteczku i jedzenie na mieście czy kolację na podwórku.

Riikka Jäntti nieustannie i z cierpliwą uważnością pochyla się nad tymi mikrochwilami, z których splatają się dziecięce wspomnienia. Tu należyte miejsce otrzymuje przede wszystkim czas – fińska autorka pozwala mu wybrzmieć, oddaje przestrzeń minutom i godzinom, dniom i nocom, tygodniom i miesiącom. Nie brakuje w tej obserwacji cienia melancholii, jakże ważnego elementu lata oraz jego przemijania, jak i radosnego oczekiwania na to, co ma nadejść (156 dni do Bożego Narodzenia 🙂 ).

Miałabym ogromną ochotę spotkać się z Myszonkiem oraz jego mamą, by wspólnie wybrać się na spacer po moim mieście. Pokazałabym im cieniste uliczki i zaprosiła na najlepsze lody, usiadłabym w cieniu szumiącej fontanny lub na łące i koniecznie zjedlibyśmy razem czereśnie. Kilka wylądowałoby z pewnością na naszych uszach – naturalne czereśniowe kolczyki są przecież nieodzownym elementem słodkich, spokojnych wakacji.

Barbara Górecka / Dom Bajek