Please select a page for the Contact Slideout in Theme Options > Header Options

W drodze na szczyt. Recenzja

W drodze na szczyt. Recenzja
11 listopada 2020 Redakcja DZIECI

Góry od zawsze kojarzą się z siłą i wyzwaniem. Nie jest to lekka rozrywka dla każdego, pochyłe kamieniste ścieżki, wysokie majestatyczne szczyty onieśmielają i uczą pokory. Dotarcie do celu wzmacnia poczucie własnej wartości, pomaga uwierzyć w siebie i daje coś jeszcze – wyjątkowy widok. Spojrzenie na otaczającą przestrzeń daje poczucie zdrowego dystansu – do świata i siebie samego. Nic dziwnego, że góry przyciągają ludzi o mocnych charakterach.

Monika Piątkowska sięgnęła po motyw górskiej wędrówki, dojrzałego przekraczania własnych granic, szukania nie tylko odwagi, ale i mądrości w opowieści „Czarodziej Magnus i jajo Feniksa” (wyd. Cudne Historie). Fabuła tej historii rozpoczyna się w dziecięcym pokoju, za oknem leje jak z cebra, a główny bohater umiera z nudów. To przecież najlepszy dar dla wyobraźni – więc oto nagle pokój wypełnia złoty pył, a chwilę później dom znika, na jego miejscu zaś szumi gęsta zielona trawa…

Od tej chwili czytelnik towarzyszyć będzie zmaganiom dziecka w Dorocznym Turnieju Feniksa dla Młodych Czarodziejów oraz zaprzyjaźni się z postacią długobrodego czarodzieja Magnusa, doktora pierwszego stopnia Mgły Czasoprzestrzeni. Zadaniem, które stoi przed każdym uczestnikiem turnieju jest zdobycie jaja czerwonego ptaka Feniksa. Jego gniazdo znajduje się na samym szczycie pięknej góry, a co ważne – celem jest namówienie Feniksa do oddania jego skarbu bez łamania panujących zasad, a więc honorowo. Strona po stronie, krok po kroku odkrywamy, jak trudne zadanie stoi przed śmiałkami, czym jest Polana Strachu i jak mierzyć się z własnym lękiem oraz, że każdemu należy się druga szansa. Zwieńczenie historii jest intrygujące i nieoczywiste, pomyślane tak, by wzmocnić nie tylko postrzeganie samego siebie, ale i rodzinne więzi.

„Czarodziej Magnus i jajo Feniksa” to książka personalizowana. Zamawiający może sam zdecydować, kto będzie jej bohaterem – chłopiec czy dziewczynka, Kasia czy Łukasz, z Poznania albo Zakopanego. Ten zabieg edytorski służy głębszej identyfikacji dziecka z bohaterem lub bohaterką opowiadania.

Pomysł rzeczywiście jest ciekawy, choć warstwie literackiej brakuje nieco doszlifowania. Być może autorka chciała zbyt dużo ważnych spraw zmieścić w jednej opowieści? Nie przekonują mnie także ilustracje Moniki Kreft, zbyt płaskie i o mało wyrafinowanej formie.

Trudno jednak nie docenić idei przewodniej tej publikacji, dzieciaki cenią przecież opowieści z motywami fantastycznymi, ich wyobraźnia często dryfuje w bajecznym kierunku, a ten zdecydowanie jest obecny w książce. A możliwość przeczytania o sobie w roli kogoś, kto niezłomnie kieruje się sercem i dobrem z pewnością krzepi i wzmacnia.

Barbara Górecka / Dom Bajek