Please select a page for the Contact Slideout in Theme Options > Header Options

Ziemia do Jadzi – recenzja

Ziemia do Jadzi – recenzja
18 marca 2019 Redakcja DZIECI

Ziemia, Słońce, Wenus, Mars,
i tysiąc gwiazd na niebie,
cały Układ kręci się,
dziś dokoła ciebie!

Kosmiczne nuty Sióstr Cassate z filmu „Pan Kleks w kosmosie” (1988 r.) to już klasyka dziecięcych wspomnień kilku pokoleń Polaków. Z bijącym sercem obserwowaliśmy migotające brokaty, mocne makijaże, odważną scenografię i pomysły filmowców, dziś już nieco przybladłe.

Dziadkowie naszych dzieci byli świadkami innego wyścigu, zimnej wojny, której efektem była między innymi walka o podbicie kosmosu. Pierwszy lot w przestrzeń kosmiczną, pierwsze lądowanie na Księżycu, Mirosław Hermaszewski – jedyny Polak uczestniczący w tej rywalizacji. Marzenia o własnej rakiecie, dotykaniu gwiazd, swobodnym unoszeniu się poza prawem grawitacji, wreszcie o fizycznym odczuwaniu tej niewyobrażalnej przestrzeni towarzyszą dzieciom od dekad, niemal namacalnie odkąd Neil Armstrong i Buzz Aldrin dotknęli stopami powierzchni Księżyca.

Kilkuletnia rudowłosa Jadzia, bohaterka książki „Ziemia do Jadzi” Macieja Blaźniaka (wyd. Mamania 2019) jest dziewczynką, którą żywo interesuje materia kosmiczna. Podczas, gdy mama krząta się po kuchni, Jadzia kreuje Układ Słoneczny za pomocą jabłka, keczupu i guzików. I szczerze prosi rodziców o wizytę w planetarium. Tu zaś zaczyna się bardziej przyziemna sfera życia tej bohaterki – nim pojedzie przypatrywać się odległym konstelacjom, ma zadanie: posprzątać pokój…

Jadzia nie zwleka, a jej wyobraźnia podpowiada scenariusz godny filmu „Apollo 13” – dziarska dziewczynka rusza na podbój przestrzeni własnego pokoju, która staje się najprawdziwszym kosmosem. Oto zaginął Mirek (zdaje się, że wybór imienia dla ukochanego dinozaura nie był przypadkowy), Jadzia wraz z psem szykuje misję ratunkową, organizując kolejne elementy pojazdu kosmicznego, który byłby w stanie zabrać dwuosobową załogę na Marsa. Znajdywane w toku sprzątania zabawki idealnie wkomponowują się w wyposażenie statku kosmicznego, zaś stację naziemnego dowodzenia obejmuje tata. Podczas misji potrzebne jest dodatkowe tankowanie (sok w kuchni), ostatecznie całość kończy się zjawiskowym sukcesem, kosmonautka wraca z odnalezionym przyjacielem i cała rodzina rusza do planetarium.

 

„Ziemia do Jadzi” to książka niemal w całości obrazkowa, ilustracjom towarzyszy znikoma ilość tekstu, co wymaga od dorosłego pewnej gimnastyki, ale daje też duże poczucie satysfakcji, gdy wczuwając się w rolę sięgamy do gwiazd. Mocne kolory, wyraźnie zaznaczone kontury i tzw. retro smaczki czytelne dla rodziców (plastikowy jeżyk na kredki w latach 80. obecny na każdym biurku w pokoju dziecięcym) w wykonaniu Przemysława Liputa kreują świat, w którym przestrzeń kosmiczna doskonale zazębia się z atmosferą ziemską, kolejny raz będąc mocnym dowodem na to, że dystans, śmiech i wyobraźnia przynoszą prawdziwy oddech w codzienności.

Książka zdecydowanie godna polecenia nie tylko dziewczynkom zatopionym w zagadnieniach astronomii.